Rohollah Balvardi Rohollah Balvardi

Ważne

Kochanie
Kraków
10 lipca 2006 o 15:22:15
Byliśmy na weekend w Krakowie i musze powiedzieć, że bardzo ładne miasto. Nasz wyjazd zaczął się od pójścia spać o 1:30 w nocy z piątku na sobotę i pobudce o 3:30 tejże samej nocy. Pociąg o 6:00 z dworca pkp a 10:22 w Krakowie. Sam pociąg był koszmarny, bo nie sądziłam że na taką trasę można dać wagony bez przedziałów z gumowymi siedzeniami w taki skwar. Tym bardziej mnie dziwi ten pociąg, że był on pospieszny i do Przemyśla a za przejazd w jedną stronę zapłaciłam za siebie ponad 40zł... Ważne jednak że dojechaliśmy jakoś. Moja pierwsza wizyta w tym mieście i od razu mam pamiątkę której długo nie zapomnę bo okropnie boli. Przyrżnęłam z całej siły prawą nogą w mureczek przy ławce na peronie. Mureczek miał ostre rogi i wbił się bezlitośnie w mój piszczel, w wyniku czego noga najpierw wklęsła a później spuchła. Okłady z lodu i smarowanie tribiotikiem pomogło troszkę ale nadal boli.
Z dworca odebrała nas Hania i pojechaliśmy do domu naszego gospodarza dale zwanego Hugiem. Hugo nie mógł nas odebrać z dworca ponieważ biedactwo miał nogę w gipsie ale uparł się żebyśmy przyjechali, więc gdzie Hugo nie może tam babę pośle:p Po zostawieniu toreb w domu rozpoczęło się zwiedzanie miasta: most grunwaldzki, smok, wawel, planty, obiad, rynek, barbakan, zarezerwowanie knajpy na wieczór, ul. szeroka i festiwal kultury żydowskiej (woda mineralna za 5zł w kiosku przy scenie), piwko w spelunkowatej knajpie(piwo za darmo bo hania dostała karnetyz pracy do tego miejsca), zmiana knajpy z lataniem po całym rynku wzdłuż i wszerz, oglądanie meczu nie do końca bo wynik nas dobił, powrót do domu Huga po 23 jakoś. Wróciliśmy tak zmęczeni, że nie pamiętam kiedy zasnęłam. Zwiedzanie tak intensywne przy temperaturze ponad 30 stopniowej to nie jest to co tygryski lubią najbardziej. Najbiedniejszy z tego wszystkiego był Hugo który skakał o kulach po całym mieście a gdy się tylko dało podjeżdżał mpk a my na piechotkę. I tak wszystkiego się nie dało zobaczyć, bo ani kopca kościuszki ani skałek ani pewnie jeszcze mnóstwa rzeczy nie zobaczyliśmy. Fajne tramwaje niskopodłogowe mają i automaty na bilety w autobusach i linie tramwajowe zabytkowe i bilety godzinne i mnóstwo kramów z pierdołkami i pamiątkami.
W niedziele pobudka przed południem i pakowanie się. Wypad na rynek żeby usłyszeć trębacza (nie zdążyliśmy niestety) a potem dworzec i powrót do domku. Tym razem pociąg miał przedziały ale był strasznie gorąco i ciasno. Wróciliśmy do domku na mecz a dziś po staremu, czyli kochanie do pracy ja na basen. Zrobiliśmy strasznie dużo zdjęć ale to trzeba się do ehh'a uśmiechnąć żeby je zobaczyć:)
6 komentarzy
 
Komentarze
anetka | 10 lipca 2006, 15:26:27

to ja się uśmiecham :)

 
wrrr | 10 lipca 2006, 15:27:09

to mu przekaże jak wróci z pracy

 
ehh | 10 lipca 2006, 15:35:49

Jak wrócę z pracy to dam na flickr'a

 
anetka | 12 lipca 2006, 16:50:00

super :)

 
axe | 13 lipca 2006, 18:00:38

A intercity nie bylo??? :) Trzeba bylo IC jechac. Klimatyzacja, darmowy poczestunek, krotko sie jedzie :)

 
wrrr | 15 lipca 2006, 18:27:01

mądry jesteś bo twoj·ą jazde inter city opłaca firma a naszą my sami i juz 42 zł za 4 godziny jazdy to sporo...

 
Dodaj komentarz
Rohollah Balvardi
Rohollah Balvardi