|
16 sierpnia 2006 o 15:39:58 |
pojechaliśmy sobie w sobotę do Wilczyna na długi weekend. Pierwszy raz jadąc tam zabraliśmy rowerki. Ze względu na ciężkie torby pojechaliśmy pociągiem do Obornik Śląskich a stamtąd juz rowerkiem. W obornikach zjawili się aga z axem autem i zabrali nasze bagaże do lasu. Wieczorem zrobiliśmy sobie grilla i pograliśmy w karty. Później oni wrócili do wrocka a my zastaliśmy w domku w lasku. W niedziele postanowiliśmy wybrac się na wycieczkę do Trzebnicy, oczywiście rowerami. Niby to pare kilometrów ale trasa straszna... ciągle pod górke...Ponad godzine jechaliśmy tam ale za to powrót zajął około 30minut i prawie wcale nie trzeba było pedałować. Rozpędzaliśmy się prawie do 50km/h. W poniedzialek pojechaliśmy w przeciwnym kierunku czyli za oborniki do mojej babci do rościsławic. Trasa zdecydowanie łagodniejsza w obie strony no i z przerwą na herbatke u babci. We wtorek strasznie padalo więc postanowilismy wrocic wczesniejszym pociagiem do domu. Jak dla mnie było fajnie choć mam mnóstwo siniaków na nogach i pupa troche boli. Ehh pewnie mniej zadowolony bo musiał się za mną ślimaczyć, ale sam chciał, bo jak twierdził "nie będzie czekał na mnie 3 godziny na miejscu". Ja i tak jestem z siebie dumna bo troche tych kilosów zrobiliśmy:))) 1 komentarz |