|
15 września 2006 o 16:38:11 |
Krav Maga czyli SZTUKA WALKI KOMANDOSÓW IZRAELSKICH
Wczoraj znalazłam przypadkiem na torrentach filmik instruktażowy na torrentach i dziś już sobie oglądam. Oglądam z tęsknotom... tak bym sobie znów pochodziła na treningi... poćwiczyła chwyty.... przywaliła komuś przez przypadek... skopała worek treningowy.... ehhhhhh..... To chyba z 5 lat temu było jak latałam na treningi i mogłam wyładować całą agresje na świat. Poszłabym znowu, tylko musze kogoś namówic żeby poszedł ze mną jako partner, bo nie będe ćwiczyć z flegmatycznymi babciami albo filigranowymi panienkami bojącymi się o swoje pazurki.
właśnie mam na sobie bluzke z logo krav magi:p 19 komentarzy |
|
agu | 15 września 2006, 17:09:51 |
|
chetnie bym pochodzila... :) gdzie i za ile? |
|
wrrr | 15 września 2006, 17:16:19 |
|
a nie chcialas pana Piotra juz ogladac???? na grabiszynskiej tam gdzie wtedy a ceny nie znam....troche glupie dni i godziny maja... |
|
TomAsh | 15 września 2006, 17:58:09 |
|
Jeśli dobrze pamiętam to Krav Maga jest systemem walki, a nie sztuką walki (a to jest różnica).... co oczywiście nie umniejsza skuteczności tego systemu (inaczej nie byłby tak popularny w miejscach gdzie skuteczność jest kluczowa). |
|
mmazur | 15 września 2006, 19:00:30 |
|
Żołnierze nie są od walki wręcz. To, że żołnierze trenują A, a nie B nie jest specjalnie skorelowane z 'zabójczą skutecznością' tego, co akurat trenują. |
|
TomAsh | 15 września 2006, 20:13:10 |
|
Ja Krav Magi się nie uczyłem ale z tego co mi wiadomo, to ten system, to nie tylko wielka wręcz - także zajęcia z bronią. No, a swoją drogą działania wojskowe nie odbywają się wyłącznie na dużą odległość (a jeśli jakiś system walki jest skuteczny to czemu z niego nie skorzystać).
No i uważam, że ważne jest to, co się wybierze do nauki. Bo np wg. mnie niedorzeczne byłoby uczenie się Aikido w wojsku - jest to sztuka walki nastawiona na obrone i mimo, że jej opanowanie daje ogromne możliwości to trwa to relatywnie długo (napewno dłużej niż standardowa służba wojskowa). |
|
mmazur | 15 września 2006, 20:52:06 |
|
Odnośnie uczenia się w wojsku -- założenie munduru nie czyni nagle z człowieka jakiegoś superzdolnego. Takoż nie istnieją jakieś 'magiczne techniki', po opanowaniu których człowiek może nagle załatwiać każdego, kto się nawinie.
Dla żołnierza walka wręcz jest dosyć nisko na liście priorytetów, więc też nie poświęca się na nią aż tyle czasu. Do kupy z uwagami z poprzedniego akapitu oznacza to tyle, że przeciętny żołnierz, niezależnie jakiej armii i co trenujący, walkę wręcz ma opanowaną raczej niespecjalnie.
Oczywiście ponieważ przy takich ograniczeniach kluczowym jest skupić się tylko na najprostszych, najbardziej skutecznych technikach, ale w przypadku żołnierza jest to najprawdopodobniej dziabnięcie kogoś nożem, a nie wdawanie się w bójkę (znowu -- czysta walka wręcz jest najniżej na liście priorytetów).
Każdy wysiłek fizyczny jest dobry, więc bynajmniej nie jest moim zamiarem zniechęcanie kogoś do treningów, natomiast osobną kwestią jest obiektywna możliwość zastosowania swoich umiejętności w praktyce. Fałszywe mniemanie o możliwości obrony samego siebie może być niebezpieczne, a "system walki używany przez armię X" jest w tym wypadku tylko chwytem marketingowym i w żaden sposób nie implikuje jego wyższości.
Prawdziwa 'zdolność bojowa' bierze się dopiero z treningu przekrojowego, ale to już coś dla osób z dużą ilością czasu i zaparcia, natomiast tak ogólnie, to sugerowałbym (o ile mi wiadomo zazwyczaj znacznie tańsze od krav magi) któryś ze znanych styli sportowych. |
|
wrrr | 16 września 2006, 23:16:01 |
|
krav maga powstała w Izraelu do uczenia tamtejszych żołnierzy skutecznej walki. W wydaniu Polskim skupia się raczej na obronie. Jednak nie jest to zwykła obrona gdyż nie kończy się jednym ciosem i ucieczką ale dość brutalnym pozbawieniem napastnika chęci do dalszego atakowania. Dla mnie jest najlepszym z mozliwych styli walki i w poniedziałek zadzwonie dowiedzieć się kiedy są grupy dla kobiet. |
|
mmazur | 16 września 2006, 23:33:12 |
|
1. Z prawnego punktu widzenia takie 'brutalne pozbawienie napastnika chęci do dalszego atakowania' to niespecjalnie jest obrona. Scenka -- leży nieprzytomny i widocznie uszkodzony "napastnik", natomiast kompletnie nie draśnięta "ofiara" tłumaczy panom policjantom kto tutaj kogo zaatakował.
Prawidłowa do obrony jest ucieczka.
2. Podstawowy problem tego typu super skutecznych systemów samoobrony jest taki, że w rzeczywistości nie masz żadnego doświadczenia w *realnej* walce (w przeciwieństwie do styli sportowych, gdzie normalne sparingi to podstawa).
Co się dzieje, jeśli nie trafiasz z tym kopem w jaja? Albo nie udaje ci się wydłubać komuś oczu? (co dziwnym nie jest, bo tak naprawdę nigdy w życiu tego 'na poważnie' nie robiłaś z oczywistych względów; a normalnego faceta wcale nie jest tak łatwo w te czułe punkty trafić, a nawet jak ci się uda, to nie jest powiedziane, że to go wyeliminuje; może go tylko wkurwić) Albo jeśli człowiek jednak nie przewraca się od dwóch ciosów? Potrafisz z takim wkurwionym napastnikiem nawiązać dalszą walkę, tak jakby to zrobił ktoś trenujący na przykład boks?
Prawidłowa do obrony jest ucieczka. |
|
TomAsh | 17 września 2006, 02:02:33 |
|
ad.1. Da się pozbawić przeciwnika chęci do atakowania (bez większych uszkodzeń atakującego) jednak wymaga to dużej wiedzy (na temat danego stylu). Ale inna sprawa, że jeśli ktoś zna sztuki walki i jest atakowany to ma przechlapane. Musi bardzo uważać co robi (szczególnie, że jest na to pare paragrafów, które są tak niejasne, że łatwo ja nadinterpretować na niekożyść broniącego się). Conieco o obronie może też powiedzieć każdy po aikido - jest to typowa technika obronna (i dlatego jest tak trudna w nauce).
ad.2. Niestety sparinigi sportowe są obarczone bardzo poważną wadą - pojawiają się pewne zasady, które uniemożliwiają stosowania (czesto brutalnych) technik, które mogłyby przyspieszać zakończenie walki (np używanie łokci... z doświadczenia potwierdzam ich skuteczność w zwarciach). Dodać można też to, że gdyby np doszło do walki boksera z gościem po kung-fu ale na zasadach boksu to ten od kung-fu nie miałby większych szans, jeśli jednak usunąć pewne zasady to szala może się odmienić - to samo dotyczy np kickboxingu. Ja nie ucze się stylu sportowego, a sparingi też są u "nas" jedną z podstawowych części treningu.
A, co do uszkadzania ludzi to nie jest to wcale takie trudne... człowiek to bardzo wątła stworzenie - potrzeba tylko dobrego i (niestety) długiego treningu.
Z tego, co mi wiadomo Krav Maga jest dość skutecznym systemem walki z racji właśnie jego rozwoju w celach praktycznych :P. Jest to system dość młody (i dlatego nie nazywa się sztuką, a systemem) ale został dobrze opracowany. Jeśli dobrze pamiętam to jego twórca często uczestniczył w walkach z większą ilością przeciwników naraz (zazwyczaj znajdywał grupki neonazistów). Krav Madze nie można zarzucić tego, że nie sprawdza się w walkach ulicznych itp. No ale tak jak wszystko wymaga treningu.
Mam nadzieje, że mój dziwny wywód ma jakieś znamiona sensowności :P |
|
mmazur | 17 września 2006, 02:21:49 |
|
http://www.sfd.pl/temat212242/ |
|
wrrr | 18 września 2006, 10:36:33 |
|
Podstawowe zasady krav magi mówią o rozsądnym zachowaniu w miejscu i sytuacji niebezpiecznej, tak więc nie jest nastawiona na atak i wykończenie przeciwnika.
"I zasada
Unikaj miejsc i sytuacji niebezpiecznych.
II zasada
Jeżeli znajdziesz się w niebezpiecznym miejscu lub sytuacji, to oddal się z tego miejsca jak najszybciej.
III zasada
Jeżeli znjdziesz się w niebezpiecznym miejscu lub sytuacji i nie możesz się oddalić, to walcz używając wszelkich dostępnych narzędzi.
IV zasada
Jeżeli znalazłeś się w niebezpiecznym miejscu lub sytuacji, nie możesz oddalić i nie masz narzędzi to walcz całym ciałem w sposób maksymalny, nie stawiając sobie żadnych ograniczeń."
A z drugiej strony, mczy jeśli zaatakuje mnie wielki facet z zamiarem gwałtu to mam tylko uciec bez walki, o ile taka opcja wogóle byłaby możliwa??? sory ale jako kobieta umiąca się bronić w jakikolwiek sposób przywaliłabym draniowi jak się tylko da najmocniej żeby tego samego wieczoru już żadnej kobiety nie zaatakował. A gdyby już leżał bezbronny, zadzwoniłabym po policje z kamisariatu na którym uczą krav-magi. |
|
mmazur | 18 września 2006, 13:10:43 |
|
Zasady są jak najbardziej prawidłowe.
Twoja "druga strona" już nie.
Po raz kolejny ci powtarzam -- *nigdy* nie walczyłaś z większym od siebie facetem i wbrew temu, co sądzisz, nie umiesz tego robić. Nie umiesz nawet ocenić w miarę obiektywnie własnych szans, co jest w stanie zrobić sportowiec po bardzo dużej ilości sparingów.
*Nie* jest tak łatwo obalić większego od siebie faceta, jak ci się wydaje. On najprawdopodobniej przetrzyma pierwszy atak i tylko się wkurzy, a ty *nie* *umiesz* prowadzić normalnej walki. Ale w tym momencie dla ciebie będzie już trochę za późno. Zwłaszcza, jeśli wyciągnie nóż.
O przekroczeniu granic obrony koniecznej już mówiłem -- przywalenie mu 'bez zahamowań', jeśli będzie skuteczne, to może się dla ciebie źle skończyć prawnie.
Twoja bezpodstawna pewność siebie może się dla ciebie skończyć bardzo źle. Pójdź kiedyś na trening jakiś sportów walki, posparuj, to dopiero wtedy sobie zdasz sprawę z tego, jak niepewna jest prawdziwa walka i jak dużo daje zwykła przewaga fizyczna. |
|
wrrr | 18 września 2006, 13:18:51 |
|
na treningach krav magi właśnie uczą zwłaszcza kobiety jak radzić sobie wtrudnych sytuacjacha zajęcia nie wyglądają na pokazaniu jednego chwytu i do widzenia. Te obrony się ćwiczy w różnych sytuacjach i układach. Wolę ćwiczyć obronę niż w przypadku gdy będę ofiarą leżeć spokojnie i dac się zgwałcić czy zabić. Do kruchych panienek nie należę więc siłę także mam a do tego jasny umysł i świadomość jak się zachować powinny mi pomóc. Mam nadzieję że nie znajdę się w takiej sytuacji kiedy sprawdzę czy to zadziała. Byłabym jednak ostatnią idiotką licząc na fuksa czy przechodzącego obok mistrza sztuk walk, który po wielu sparingach zawsze mnie obroni... |
|
mmazur | 18 września 2006, 13:31:49 |
|
Człowiek nie uczy się poprzez 'sytuacje' i 'układy'. Możesz przez pół życia na sucho ćwiczyć jakąś technikę, ale bez treningu na żywo nigdy się jej nie nauczysz poprawnie stosować.
Tak jak pisałem za pierwszym razem -- trening jest dobry. Tylko lepiej będzie dla ciebie, jeśli nie będziesz miała fałszywego pojęcia o własnej zdolności bojowej.
(Mam szczerą nadzieję, że nie uczyli was 'obrony przed nożem'?) |
|
wrrr | 18 września 2006, 13:34:18 |
|
uczyli przed nożem, bronią, pałką i innymi takimi narzędziami |
|
mmazur | 18 września 2006, 13:36:45 |
|
No właśnie. To rozumiem przez fałszywe mniemanie o własnej zdolności bojowej.
Zanim przyjdzie ci kiedykolwiek do głowy "walczyć" z kimś na noże, przeczytaj to:
http://www.sfd.pl/temat245093/ |
|
wrrr | 18 września 2006, 14:05:07 |
|
czyli wolałbyś nie mieć zielonego pojęcia o możliwości obrony przed nożem i dać się zadźgać??? przeczytam twój link kiedy indziej bo teraz piszę coś waznego.... |
|
mmazur | 18 września 2006, 14:58:02 |
|
Nóż służy do zabijania, a nie walki. Nie ma czegoś takiego, jak obrona przed nożem. Przeczytaj link, pooglądaj zdjęcia, spróbuj z jakimś kolegą/koleżanką 'obronę przed nożem' na żywo (to jest akurat kluczowa część, bo ci uświadomi co i jak), to zrozumiesz dlaczego należy uciekać. |
|
TomAsh | 18 września 2006, 23:04:55 |
|
Tu niestety musze się zgodzić. Nie ma czegoś takiego jak obrona przed nożem (szczególnie jeśli aktakujący ma jakiekolwiek pojęcie o walce tą braonią). Nawet spece pewnych tajskich stylów, które zajmują się walkami przy pomocy nożów i maczet to nie potrafią pokazać bezpiecznej metody obrony przed nożem (a wszelkie jej próby zazwyczaj kończą się mocnymi cięciami). Dobrym sposobem sprawdzenia tego jest wziąść sobie dwa mazaki i atakować się nawzajem, a potem po chwili walki sprawdzić gdzie są ślady "cięć" uwzględniając to, że każde cięcie jest szokiem dla organizmu, a upust krwi osłabia.
Tak czy siak prawie każdy kurs walki będzie przedstawiać techniki przeciw nożom - sam je miałem ale trener na samym początku powiedział, że najpierw uciekać, jeśli się nie da to rzucać czymś dużym w przeciwnika i starać się uciec i dopiero wtedy w ostateczności starać się walczyć. Niestety większość kursów pokazuje atakującego jako stojącego gościa, który atakuje wyciągając rękę a potem "czeka" aż zostanie rozbrojony.... dość to nieżyciowe, kiedy np najczęściej stosuje się tzw. więzienną metodę lub nóż jak najdłużej jest schowany (wtedy często nie wiadomo kiedy nastąpił atak). Niestety po broni poalnej nóż jest chyba najbardziej niebezpiecznym orężem. |
|