|
Polska-Niemcy-Polska- Czechy-Polska |
|
12 lipca 2007 o 16:00:06 |
Wczoraj musiałam wstać o 5rano a o 7 już jechaliśmy autem w kierunku Ostritz, gdzie o 10:00 mieliśmy być na konferencji. Troszkę się spóźniliśmy ale to wina nawigacji satelitarnej która mimo wgranej mapy Niemiec nie chciała dać nam przekroczyć granicy... I to był pierwszy gwóźdź do trumny Anny (głos z miomap). Konferencja była nawet fajna. Mój referat o systemie polskiej oświaty podobno był najbardziej profesjonalny:) Pewnie dlatego, że był odtwarzany z maca ehh'a z użyciem pilota do zmiany slajdów:p , bo raczej nie chodziło o treść - same nudy. Po konferencji czyli koło 15:00 postanowiliśmy skoczyć sobie do Czech do Liberca na zwiedzanie i małe zakupki. I tu Anna zaczęła przeginać:/ tak nas poprowadziła że zamiast przekroczyć granice w Zittau z Niemiec do Czech to ona nas pokierowała na granice Niemcy-Polska a potem Polska-Czechy... bez komentarza. Jakoś dojechaliśmy do Liberca ale tu z kolei nie chciała nas wpuścić do centrum więc się wkurzyliśmy i jechaliśmy po znakach. Drogi w NIemczech były cudownej jakości a w Czechach cudownej jakości droga ekspresowa jak nasza autostrada tylko zakręty takie że słabo się nam robiło. Niektóre były takie ostre że ledwo dawalismy rade nie wypaść z drogi. Bez wspomagania (a my go nie mamy w sience) tam się nie da jeździć!!! W Libercu połaziliśmy po sklepach i zjedliśmy smażeny syr :) Mieliśmy kupić kilka rzeczy dla rodzinki więc szukaliśmy spożywczego i znaleźliśmy Tesco. Takiego tesco to ja jeszcze nie widziałam:O normalnie szczęka do ziemi! ich tesco składa się z dwóch części: jednej spożywczej a drugiej z pozostałymi rzeczami. Ta pierwsza część była wielkości przeciętnego tesco w Polsce ale za to część niespozywcza miała 3 piętra z ruchomymi schodami!!! Całe piętra ciuchów kosmetyków i rzeczy dla dzieci. Gdyby tak nasze tesco wyglądało... Już za nim tęsknię :p
Koło 18:00 zebraliśmy się w drogę powrotną w kierunku na Harahov dalej na Jelenią Górę i do domku. Droga z Liberca do granicy to był horror. Anna tak nas poprowadziła że jechaliśmy po jakiś górskich zadupiach i drogą szerokości tak mniej więcej na jeden samochód!!! Dwie godziny jechaliśmy po niewiadomo jakich dziurach i masakrycznych zkrętach. Po tych2godzinach się wkurzyliśmy i wyłączliśmy Anne gdy odkryliśmy drogę nr 10, która pięknie dojechaliśmy do granicy w 20minut. Oczywiści Anna już nie żyje i więcej z nia nie jedziemy. została skasowana a program Miomap już nie zostanie przez nas użyty. Po przekroczeniu granicy od razu włączyłam Automape i Hołowczyc poprowadził nas prościutko do domku:) Ten program do nawigacji(niestety tylko mapa Polska) jest najlepszy. W efekcie bylismy we Wrocku po 21 a meczu naszych siatkarzy słuchaliśmy po drodze z radia. Wycieczka całkiem fajna poza odcinkiem Liberec-Harachov. 1 komentarz |
|
pu<b>sadf</b> | 31 grudnia 2007, 00:37:06 |
|
<u>sdgf</u>sdgfdsg |
|