|
13 sierpnia 2007 o 13:58:27 |
Pojechaliśmy sobie 3.08 do Niemiec i wróciliśmy 11.08. Pierwszy raz wzięliśmy nasze autko na tak daleką podróż i spisało się rewelacyjnie:) Zrobiliśmy jakieś 2tysiące kilometrów naszą sienką bez ani jednego problemu. A do tego mknęliśmy po autostradach niemieckich na środkowych i lewych pasach a nie na prawym dla powolniejszych. Miejscami jechaliśmy 160km/h i auto zachowywało się normalnie więc pewnie dałoby radę i szybciej jechać ale na niemieckich drogach nie można jechać bez przerwy lewym pasem i często trzeba zmieniać pasy. Lewym pasem śmigają tam merce, audi, porsche i inne superszybkie autka. Już tęsknie za tymi płaściutkimi drogami i szerokimi pasami...
Celem naszej podróży była wizyta u ciotki mojego narzeczonego w Wagenfeld w Dolnej Saksonii. Według googlemaps dojazd z Wrocławia do Wagenfeld powinien zająć nam 7h i 11min. a z kilkoma przystankami na odpoczynek i zamianę kierowcy dojechaliśmy w niecałe 8h :) Wagenfeld to duża wiocha ale nie jedno nasze miasto chciałoby tak wyglądać. Pomijając piękne drogi, czyste ulice, wystrzyżone trawniki i piękne domki, to jeszcze nie widziałam wsi mającej kilka supermarketów koło siebie. A tam w jednym miejscu mają ich kilka i oprócz tego mnóstwo innych sklepów, kilka oddziałów banków i aptek. Na takiej wsi mogłabym mieszkać :P Oczywiście nie siedzieliśmy całego tygodnia w domu i trochę pozwiedzaliśmy okolicę. Byliśmy w Minden, Sulingen, Dipholz, Bohmte. Na dwa dni pojechaliśmy sobie nad Morze Północne do Wilhelmshaven ale ponieważ tam było zimno i akurat trafiliśmy na odpływ, to podjechaliśmy sobie całkiem na północ do Schilling. Tam też niestety było zimno a do tego wstęp na plażę był płatny. Pooglądaliśmy więc morze z daleka i popstrykaliśmy fotki. Niesamowicie wygląda morze podczas odpływu a wyspy wyglądają jakby były w zasięgu ręki i aż kusiły żeby wykorzystać odpływ i pospacerować do nich. Stwierdzam jednak że nasze polskie morze jest przyjaźniejsze dla turystów i zdecydowanie bardziej piaszczyste nawet w dużych miastach. W Wilhelmshaven niestety ciężko było znaleźć kawałek plaży do opalania się, ale to pewnie dlatego że to miasto było największym portem marynarki wojennej Niemiec. Brak plaży rekompensuje turystom niesamowita liczba sklepów i przecen:)
Widzieliśmy mnóstwo fajnych miast i ich atrakcji a po pięknych drogach cudownie się jeździło. Do Polski wracało się nam trochę gorzej bo auto było tak zapakowane że wyglądało jak obniżone po tuningu a do tego często padało i w okolicy Berlina utknęliśmy w gigantycznym korku na autostradzie. Najgorszym momentem była jazda od polskiej granicy do autostrady po takich dziurach że baliśmy się czy nasze załadowane auto da radę.
Było wspaniale i mam nadzieję że jeszcze tam kiedyś pojedziemy. Dodaj komentarz |