Rohollah Balvardi Rohollah Balvardi

Ważne

Kochanie
Konferencja i urodzinki
30 września 2007 o 23:56:50
Konferencja w Dusznikach dla mnie rozpoczęła się już kilka miesięcy temu, gdy zabrałam się za przygotowania. 25 września wstaliśmy skoro świt i w drogę do Dusznik aby zdążyć zanim przyjedzie autokar z uczestnikami konferencji. Niestety przez gigantyczne roboty drogowe a co za tym idzie korki na krajowej ósemce, zamiast koło 2 godzin jechaliśmy 3 godziny. Hotel "Jarzębina" w Dusznikach zrobił na nas niesamowite wrażenie swoją klasą i jedzeniem. W biegu spakowaliśmy teczki konferencyjne i zdążyliśmy się przebrać a już przyjechali goście. Najpierw rozdanie teczek i identyfikatorów oraz rejestracja a później obiad i znów przyjmowanie gości i sesja plenarna. W trakcie okazało się że nie dojechali wszyscy występujący tego dnia. NA szczęście moja pomoc przyboczna (ehh) wykazała się pomysłowością i dyplomacją w konwersacjach obcojęzycznych co uratowało kontakt z obcokrajowcami. Wieczorem kolacja i nareszcie można było wskoczyć w dżinsy i napić się piwa ze znajomymi w hotelowym barze. Następny dzień konferencji już prawie cały w obradach plenarnych i w sekcjach. To już wymagało mojego biegania między trzema sekcjami oraz obsługą hotelu i koordynacja prac aby ze wszystkim zdążyć. Nareszcie nadszedł upragniony wieczór i uroczysta kolacja. Szefowa podziękowała za pomoc mnie i pani od finansów , choć konferencję miała robić cała nasza katedra mediów... Kolacja miała trwać do północy ale jakoś się rozeszła i nie było tańców ani pogawędek. Część osób (młodych) wolała iść do miasta do knajpy a inni do swoich pokoi. Ja, ehh i dziewczyny ode mnie ("normalne"doktorantki) przeniosłyśmy się na ostatnie piętro aby wypić szampana z okazji moich urodzinek. Cały dzień przez to latanie nie czułam swojego święta ale wieczór był bardzo miły. Po wypiciu szampana i obgadaniu niektórych osób udaliśmy się ponownie na kolację gdzie przy drinkach i sałatkach dokończyliśmy wieczór. Ostatni dzień minął całkiem sprawnie a pochwały się nie kończyły :) Po śniadaniu, podsumowaniu plenarnym i pakowaniu, pomachaliśmy na pożegnanie autokarowi z gośćmi i ruszyliśmy naszym autem do Czech. Cudownie spędziliśmy czas we dwoje w naszej restauracji na zamku w Czechach. Po przedarciu się przez roboty drogowe na 8-ce dotarliśmy do domku. Niestety okazało się że w między czasie autokar zepsuł się i goście musieli jechać stopem do Wrocka... jedyna wtopa naszej konferencji ale niezależna od nas. Mimo niekończących się pochwał, jakoś nie czuję że zrobiłam coś wielkiego a nagroda będzie fajna....
1 komentarz
 
Komentarze
anetka | 01 października 2007, 14:51:09

O a my w sobotę wracaliśmy z Kudowy :)

 
Dodaj komentarz
Rohollah Balvardi
Rohollah Balvardi