|
26 grudnia 2007 o 20:44:22 |
W tym roku wyjątkowo ominęły nas świąteczne przygotowania, ponieważ 21 grudnia pojechaliśmy autkiem do Niemiec odebrać teściów od ciotki. Jako jedni z pierwszych przekroczyliśmy granicę bez szlabanów i prawdę mówiąc było na niej puściutko. Wracaliśmy w niedzielę i już troszkę większy był ruch ale to dlatego że nigdzie nie ma narysowanych pasów i ludzie na wszelki wypadek jechali gęsiego co spowodowało lekkie zwolnienie ale i tak fajnie się przelatuje przez strefę Schengen :) Trochę gorzej było po polskiej stronie bo aż do Bolesławca nadal droga jest do du.. z płyt na których zapakowanym do oporu autem nie mogłam jechać szybciej niż 70km/h. W sumie całe szczęście, że musiałam tak powoli jechać bo dzięki temu uniknęliśmy bardzo niebezpiecznego wypadku. Jechaliśmy już szybciej lepszą drogą i już było ciemno gdy w oddali na jednopasmowej remontowanej drodze zauważyliśmy światła samochodu stojącego na naszym pasie ale przodem do nas. Trochę zwolniłam ale nadal nie było widać o co chodzi. W ostatniej chwili gwałtownie zahamowałam, bo okazało się że to jakiś debil zawracał sobie na autostradzie albo co mniej prawdopodobne wjechał pod prąd!!! Skorzystał sobie ze zwężenia drogi i sobie zawracał ale jakoś mu nie wyszło i musiał cofać ale świateł awaryjnych debil nie włączył. Krew mi odpłynęła z mózgu i nie mogłam się ruszyć. Powinnam wysiąść z auta i tak kolesia zjechać żeby zrozumiał jakim jest debilem ale nie mogłam... Wszystko skończyło się dobrze ale musiałam oddać kierownicę narzeczonemu bo jakoś nie mogłam dojść do siebie.
A Święta jakoś minęły... mało świątecznie ale jak zwykle obżarcie i z bólem brzucha. Teraz czas pomyśleć co jutro kupić na wyjazd sylwestrowy i zadzwonić do Krakowa żeby dogadać szczegóły naszego tam przybycia. Już się nie mogę doczekać :) 1 komentarz |