Rohollah Balvardi Rohollah Balvardi

Ważne

Kochanie
Ślubne TODO ↕ (klik)
 
Do trzech razy....
27 lutego 2008 o 19:48:53
Do trzech razy sztuka, za czwartym ..... KATEDRA :D
Wczoraj straciłam trzy godziny na szukaniu moich świadectw z liceum i podstawówki, aby mieć na dziś wszystko. Niestety nie znalazłam wszystkich. Na domiar złego okazało się, że na świadectwie z pierwszej klasy liceum nie mam oceny z religii. Byłam pewna, że chodziłam na religie zawsze ale albo mnie pamięć myli albo mi źle świadectwo wypisali. Miałam lekkiego cykora, że ksiądz powie "żegnam, ślubu nie będzie". Poszłam dziś do katedry ale po drodze zaglądałam do każdego kiosku po drodze, ponieważ teść prosił o gazetkę, której nigdzie już nie było. W związku z tym zamiast na 16:00 byłam na 16:15 w kancelarii parafialnej. Wchodzę do środka a tam kolejka jak za mięsem - byłam 7 w kolejce. Siadłam grzecznie i czekałam a stres rósł i rósł i rósł i rósł... Robiłam za informacje kolejkową, dla tych którzy przyszli za mną, kto za kim jest w kolejce. Ponad 20 minut nic się kolejka nie ruszyła więc już mnie tam roznosiło. W końcu wyszedł ktoś z gabinetu proboszcza i okazało się że pięć osób jest razem w jednej sprawie, czyli tak na prawdę byłam trzecia a nie siódma :) Pan, który był przede mną co chwilę przysypiał (głowa mu opadała i chrapał ku naszej uciesze) i w efekcie jak była jego kolej powiedział żebym szła ja, bo jemu się nie spieszy :p Podeszłam do drzwi a tu nagle wypadł proboszcz i pyta "pani w jakiej sprawie?" więc mu powiedziałam, że ślubu i że już o tym rozmawialiśmy. Kazał mi poczekać a sam poleciał sprawdzić jakieś zepsute drzwi. Czekając na niego podpytałam siostrę-sekretarkę czy za zapisanie na datę ślubu się płaci czy dopiero później i ile. Siostra powiedziała, że teraz się nie płaci a później chyba 500zl za to że nie z tej parafii. Po drodze do Katedry koleżanka napisała do mnie sms z pytaniem ile dajemy za zapisanie więc wybrałam kasę z bankomatu ale okazała się nie potrzebna. Proboszcz wrócił i poprosił do gabinetu. Zaczęłam rozmowę od tego, że jestem już czwarty raz i co mi za każdym razem mówił, że należałam do tej parafii 10 lat, że tu miałam prawie wszystkie sakramenty i w ogóle.... Z nerwów nie mogłam w nocy spać więc sobie przygotowałam całą mowę. Jeszcze dobrze się nie rozpędziłam z gadką a on sięgnął do szuflady biurka po "magiczny kalendarz" ślubów i przerwał mi mówiąc "to kiedy ma być ten ślub?". Powiedziałam, że 25 października, i że wikary wpisał mnie ołówkiem i kazał uzgodnić z proboszczem. Powiedziałam o świadectwach a on na to że nie wszystkie są potrzebne tylko ostatnie i nawet jak powiedziałam, że narzeczony nie ma religii w czwartej klasie bo miał w tym czasie zajęcia przygotowujące do matury, to proboszcz powiedział "no dobra, niech będzie świadectwo z trzeciej klasy". Otworzył kalendarz i zobaczył nasze nazwiska przy godzinie 17:00(wikary powiedział, że nie mogę wybierać). Pomyślałam raz kozie śmierć i poprosiłam najśliczniej jak umiałam o godzinę 16:00 i proboszcz się zgodził :) Ależ się ucieszyłam :))) Z radości podskoczyłam do góry i szepnęłam "Yes!!!" - w korytarzu gdzie nikt tego nie widział oczywiście :p Teraz w pierwszy wtorek kwietnia idziemy na nauki przedmałżeńskie i zaczniemy zbierać papierki.
Jednak warto być upartym w spełnianiu marzeń :D
2 komentarze
 
Trzecie podejście...
21 lutego 2008 o 20:24:50
Dziś było trzecie podejście do załatwienia ślubu w Katedrze. Sprytnie obmyśliłam, że łatwiej mi pójdzie tym razem jeśli wezmę z mojej parafii pisemną zgodę na ślub w Katedrze. Bez żadnych problemów zgodę na papierku dostałam bo to normalna procedura. Zaliczyłam jednak wtopę, bo za wypisanie papierka należy się "co łaska" a ja niestety nie miałam przy sobie kasy. Mimo to ksiądz mi dał papierek a zapłacić mogę przy okazji. Wyruszyłam więc do Katedry. Okazało się jednak, że nie było proboszcza tylko inny młody ksiądz. Myślałam więc że pójdzie z nim łatwiej ze względu na jego wiek. Pomyliłam się... Gdy powiedziałam, że w sprawie ślubu to się uśmiechnął ciepło ale gdy pokazałam zgodę z mojej parafii to zmieniła mu się mina. Dla złagodzenia sprawy powiedziałam, że już o tym rozmawiałam z proboszczem, który odesłał mnie na luty. Młody ksiądz prychnął na mnie jakbym kłamała i powiedział "to dlaczego nie wpisał do kalendarza?". Powiedziałam, że miałam zapisać się w lutym aby dać czas "prawdziwym" parafianom katedry. Na co ksiądz miał minę "jaaasne...". Wkurzył mnie trochę ale wyciągnął "magiczny" kalendarz ślubów i otworzył na mojej dacie. Rozczarował się, że wszystkie trzy godziny są wolne (katedra udziela ślubu w soboty o 15,16 i 17:00) i żeby mi dokopać powiedział "to będzie na 17:00, pasuje?a zresztą nie ma pani wyboru" W prawdzie chciałam na 16:00 ale skoro nie mam wyboru to może załatwię to z proboszczem. Uśmiechnęłam się i podziękowałam więc się wkurzył. Zapytał czy oboje mamy świadectwa religii z podstawówki i liceum. Powiedziałam, że ja owszem ale nie wiem jak narzeczony. Ksiądz się ucieszył i powiedział, że wpisuje mnie ołówkiem bo jeśli oboje nie mamy świadectw z liceum to nie będzie ślubu w Katedrze. Kazał mi to sprawdzić i przyjść potwierdzić, bo proboszcz nie da nam inaczej zgody na ślub w Katedrze. W sumie nie wiem czy się cieszyć że mam wpisane w kalendarz czy bać się o ślub. W przyszłym tygodniu czwarte (OSTATNIE!!!) podejście tym razem w środę kiedy na pewno będzie proboszcz i pójdę z naszymi świadectwami (ja mam całe liceum a narzeczony tylko trzy klasy). Jak będzie robił problemy to najwyżej odpuszczę moją wymarzoną Katedrę...
4 komentarze
 
ROCZNICA !!!
12 lutego 2008 o 14:03:43
Dziś mamy 5 rocznice naszego związku :)))
Cudownie jest kochać i być kochanym :D
KC:*
3 komentarze
 
Rohollah Balvardi
Rohollah Balvardi