|
09 kwietnia 2008 o 15:12:08 |
Wczoraj byliśmy drugi raz(z ośmiu) na naukach przedmałżeńskich w Katedrze. Pierwszy raz był krótki, ponieważ proboszcz przysłał w zastępstwie kleryka, który właściwie sam nie wiedział o czy ma gadać. Wczoraj też proboszcz nie dotarł ale była pani chyba psycholog (nie przedstawiła się), która wyskoczyła z pokazem slajdów na temat "Rozwój i zagrożenia miłości małżeńskiej". Ja dokonałam ciekawego spostrzeżenia - na 15 obecnych par, aż w 14 parach kobiety siedziały po lewej stronie ławki. Poprzednio dwie pary siedziały odwrotnie niż reszta czyli kobieta była z prawej. Zaczęłam się zastanawiać i mam kilka teorii. Pierw przyszło mi do głowy, że może sposób siedzenia jest związany z siedzeniem w aucie, czyli że w większości to kobiety są kierowcami. Przyszło mi też do głowy, że mężczyźni okazali się dżentelmenami i przepuścili kobiety aby usiadły pierwsze czyli musiały się wsunąć w ławkę i zająć lewe krzesło. Mój narzeczony znalazł inne wytłumaczenia:mężczyźni siedli z prawej, bo drzwi są z prawej a oni chcą szybko wyjść; oraz że z prawej siedzi ten kto rządzi w związku (naciągane!). Podzieliłam się moim spostrzeżeniem z Kamilą, która powiedziała iż może to być związane z tym, że kiedyś kobiety żołnierzy chodziły po ich lewej stornie aby panowie mogli spokojnie salutować. Wydaje mi się jednak, że pewnie żaden z panów z kursów nie był pewnie w wojsku, więc ta teoria podupada. Ciekawe zjawisko z tym siedzeniem i będę je nadal obserwowała:)
Wracając do pokazu slajdów i tematu wczorajszego spotkania, to choć było trochę za długie to kilka rzeczy było istotnych. Było trochę rzeczy ciekawych i sporo śmiesznych i popartych przykładami z życia. Ciekawe były etapy i przemiany miłości. Najpierw jesteśmy nastawieni na "ja" np. ja jestem szczęśliwa, ja kochana, ja dostałam kwiatki. Później jest etap "my" i wtedy wszystko razem a ostatnim etapem do którego musimy dążyć jest "ty". Miłość musi przechodzić etapy bo gdy się zatrzyma to nastąpi regres i rozpad. Etap "ty" musi jednak być obustronny, bo inaczej jedna strona wykorzystuje drugą. Ciekawe też, że to mąż/żona a nie rodzina, pieniądze, kariera czy nawet dziecko są najważniejsi. Bardzo podobał mi się jeden ze sposobów wzmacniania małżeństwa - łóżko. Każde małżeństwo musi mieć łoże małżeńskie (nie kanapę, sofę czy rogówkę) i muszą spać pod jedną kołdrą!!! Bardzo mi się ta powinność podoba, bo takie wielkie łoże mi się marzy już od dawna :) Z tych śmiesznych rzeczy, o których pani mówiła a sala się śmiała to m.in.: miłość okazuje się robiąc mężowi herbatę(jednemu z panów głośno się wymskło powiedziane do nazreczonej „a widzisz!”); mąż po przyjściu z pracy może odpoczywać 0,5 - 1h ; polecenia mężowi należy wydawać pojedynczo i dopiero jak skończy jedno można kazać mu coś następnego (bo inaczej nic nie zrobi); męża należy chwalić na każdą rzecz jaką zrobi dla nas albo domu; nie wolno żartować z pracy męża i z urody żony; żonie należy kazać przestać sprzątać bo nigdy nie skończy; gdy męża zostawia się w kuchni przy robieniu obiadu należy wskazać maksymalnie jeden garnek, którego ma pilnować (mężczyźni nie potrafią robić kilku rzeczy na raz); gdy żona wróci od fryzjera należy pochwalić nową fryzurę nawet jeśli jest brzydka; na żonę trzeba patrzeć szczegółowo a na koleżanki ogólnikowo; należy się spodziewać, że po ślubie okaże się jaki diabeł siedzi w małżonku. :D
Tak sobie myślę, że osoby biorące ślub tylko cywilny tez powinny na takie nauki chodzić i dla wiedzy i dla relaksu :)
3 komentarze |
anetka | 10 kwietnia 2008, 08:28:33 |
|
„polecenia mężowi należy wydawać pojedynczo i dopiero jak skończy jedno można kazać mu coś następnego (bo inaczej nic nie zrobi)”
święta prawda ;D |
|
agu | 11 kwietnia 2008, 17:05:35 |
|
o poleceniach, to nawet wiedziałam i się stosuję. A co do reszty, to mój przyszły małżonek panuje nad całym domowym zapasem garnków i innych przy gotowaniu i super mu idzie. A diabłem okazał się wcześniej, teraz pracujemy nad aniołem. P.S. Nauki to strata czasu, bo lepiej się uczyć swojego mężczyzny a nie ogólników. |
|
rafał | 20 kwietnia 2008, 22:40:50 |
|
myślę ze nauki to nie strata czasu bo można sie wiele dowiedzieć problem nie tkwi w naukach tylko w formie ich przekazania |
|