|
10 maja 2008 o 23:55:05 |
Od ponad dwóch tygodni zawzięłam się na kształtowanie swojego sadełka za pomocą rowerka. Prawie codziennie rano robię minimum 15km. Jedynym minusem tego rowerkowania było wnoszenie mojego starego górala na 5 piętro bez windy. Bestia jest tak ciężka, że co piętro musiałam robić przystanek na sapanie. Walką z sadełkiem zaraziłam też narzeczonego, który pojechał swoim rowerem do pracy i odkrył jakie braki jego rower posiada. Zwłaszcza chodziło o hamulce i to w naszych obu rowerach. Nowe hamulce miały łącznie kosztować 100zł ale żaden serwis rowerowy nie miał czasu aż do następnego tygodnia. Zaczęliśmy oglądać nowe rowery i tak jakoś nas wzięło na myśl żeby kupić nowe. Oglądaliśmy w supermarketach a później w sklepach rowerowych. W efekcie kupiliśmy dwa nowe rowerki w sklepie rowerowym, czyli nie szity z supermarketów. Narzeczony doda notkę na swoim joggu o swoim rowerku zwanym Ghost. Mój rowerek to Unibike crossfire To co mi się w nim spodobało od razu, to amortyzator pod siodełkiem, lekkość i zgrabność. Nie podoba mi się jego kolor ale cóż wszystkiego mieć nie można. Ważne, że jest wygodny i fajnie się na nim śmiga :) Dzięki kochanie :* 2 komentarze |
|
agu | 19 maja 2008, 21:05:03 |
|
gratuluję samozaparcia i świetnego rowerka :) |
|
wrrr | 19 maja 2008, 21:06:47 |
|
dzięki :)
gorzej, że rowerek uzależnia… a już drugi dzień pada i nie mogę zrobić mojej trasy :( |
|