|
24 lipca 2008 o 09:11:02 |
U nas rewolucja :)
Wczoraj pojechaliśmy oglądać domki jednorodzinne. Jeden w Marcinkowicach pow.oławski a trzy w pow. czernica.
Wszystkie w stanie surowym otwartym lub zamkniętym, czyli gołe mury, a w stanie zamkniętym z oknami i drzwiami zewn., wiec wymyśliłam, że zabierzemy teścia bo w końcu musiałby pomoc przy wykończeniu i trochę sie zna na budownictwie. O dziwo pojechali z nami chętnie i nawet nie pytał o cenę, bo chyba już wie, że zawsze dla niego zaniżamy koszta żeby nie marudził :p
Dom w Marcinkowicach taki sobie: 124m2 bez garażu i jakoś dziwna działka a pizgało tam jak w kieleckim.
Pojechaliśmy więc do innej miejscowości, gdzie byłam umówiona z panią od nieruchomości. Upatrzyłam sobie w necie dwa domki a ona sie uparła, że pokaże mi jeszcze jeden bo będziemy blisko. Nie chciałam go oglądać bo widziałam jego projekt - gigantyczna parterówa. Był jednak tak blisko, że poszliśmy go zobaczyć i ............. wszyscy sie zakochaliśmy :)
Dom faktycznie duży ale ma piętro użytkowe dzięki podniesieniu ścian o jeden pustak do góry. Z 50m2 nieużytku bez okien oni zrobili prawie 100m2 z oknami po bokach i oknami połaciowymi. Dom ma łącznie 220m2 (z garażem w bryle) a działka 1400m2. Jest bardzo ładnie rozłożona, ponieważ dom stoi jakieś 3metry od płotu od drogi, którą tylko my będziemy jeździć. Po bokach domu jest też trochę miejsca - z prawej strony stanie wiata na drugie auto a z lewej zmieściłyby sie dwie wiaty(to tak tylko dla wizualizacji, bo nie potrzeba nam więcej wiat:)). Ogród z tylu jest bardzo długi, bo całość to prostokąt wiec jest pięknie.
Dom kosztuje 390tys. w stanie surowym otwartym ale syn właściciela ma firmę budowlaną wykończeniową, bo razem z ojcem stawiają domki hurtowo w tamtej okolicy. Powiedzieli, że za dodatkowe około 200tys. wykończa nam dom do stanu do zamieszkania, czyli tylko bez mebli i kafli oraz zejdą z ceny domu. Dom stoi na połowie działki właściciela i będziemy z nimi z sąsiadami przez końce ogrodów.
Na styk będzie kredycik na 550tys. Dziś idziemy do banku zobaczyć czy dostaniemy tyle. Na sam dom 400tys na pewno sam Remik dostanie, a z moimi skromnymi dochodami może dociągniemy do 550 tys albo ciut więcej jak sie da.
Co ciekawe teść, żartem albo nie żartem, po obejrzeniu domu w Marcinkowicach rzucił, że lepszy byłby dom z garażem na zewnątrz, a oni by zamieszkali nad nim i nam pomogli finansowo i w naturze. Przemyśleliśmy to i faktycznie my byśmy cały dzień siedzieli we Wrocławiu w pracy i wracali tam na wieczór tylko a dom stałby pusty. Poza tym przydadzą sie gdy za rok będziemy myśleć o dziecku i dołożą sie finansowo do rachunków. Trochę to sprzeczne z naszym planem, bo chcieliśmy uciec za miasto sami i nie mieć z nimi za częstych kontaktów. W sumie wyszło tak, że jeśli mamy kopić ten piękny dom (Serafina sie nazywa projekt) to dla nas samych jest on za duży, wiec albo z nimi albo wcale.
Tak wygląda ten domek na stronie projektu.
Tylko trzeba dodać po dwa duże okna z przodu i z tylu na piętrze i połaciowe po 3 sztuki z obu stron. Nasz jest odbiciem lustrzanym, czyli garaż mamy z lewej a nie z prawej jak na projekcie. Piętro nie ma jeszcze wylanych podłóg ani ścian, wiec sama sobie ułożę tak jak chcę: sypialnia z pokojem do pracy zajmie 1/4 powierzchni piętra od okna na ogród, potem po prawej przejście do garderoby i naszej łazienki bez wychodzenia na korytarz. Później jeszcze jedna łazienka (dostępna z korytarza), a po drugiej stronie dwa duże pokoje dla dzieciow :)
Teściowie zajmą dół z boku, czyli dwa pokoje i łazienkę bez wchodzenia na teren salonu i reszty domu. Znaczy sie będą mogli tam wchodzić ale ich będzie tylko ten pas z boku, a góra cała nasza.
Rozpisałam się troszkę ale tak przeżywam, że z nerwów w nocy nie mogłam spać i coś kolo 4 godzin może sie lekko zdrzemnęłam. A dziś wstałam razem z Remikiem o 7 rano i już nie mogę spać. Właśnie instaluje program do projektowania domów i poprobuje ustawić ściany na naszym pięterku oraz schody.
Strasznie sie boje ze coś nie wyjdzie albo kredyt albo coś innego... ten mój "umiarkowany optymizm"...
Proszę trzymać kciuki żeby się udało :) 10 komentarzy |
anetka | 24 lipca 2008, 10:27:17 |
|
ojoj aż tyle kredytu? a za co później go wykończycie? |
|
wrrr | 24 lipca 2008, 10:30:00 |
|
Zostanie nam kupienie mebli, sprzętów i płytek. Po woli z wypłat i z oszczędności. 550tyś. za taki domek do zamieszkania to nawet pod granicą z Czechami nie ma, a co dopiero pod Wrocławiem. |
anetka | 24 lipca 2008, 10:31:05 |
|
ja mam połowę tego kredytu i wystarczająco się boję, drugie tyle? nikt by nam nie dał... |
|
wrrr | 24 lipca 2008, 10:32:18 |
|
Wszystko zależy od dochodów. My możemy sobie pozwolić na ratę 2,5tyś. miesięcznie. |
anetka | 24 lipca 2008, 10:34:41 |
|
no tak faktycznie, zależy od dochodów |
|
wrrr | 24 lipca 2008, 10:37:40 |
|
Przy dochodach 5500zl miesięcznie łącznie od dwóch osób powinniśmy spokojnie dostać 550tyś. na 45lat w CHF. Poza tym powinniśmy mieć minimum 2tyś. miesięcznie z wynajęcia mieszkania(ponad 60m2 w centrum). |
anetka | 24 lipca 2008, 10:43:01 |
|
przy dochodach 5 tys. na dwie osoby z pensji podstawowych plus umowy zlecenia na jakieś 2 tys dodatkowo millenium nie chciało udzielić kredytu, a kb dał „rzutem na taśmę” (13 zł więcej i byśmy nie przeszli ;)) |
|
wrrr | 24 lipca 2008, 10:44:55 |
|
My już wstępnie pytaliśmy znajomą od kredytów i koło 500tyś na pewno będzie, pytanie tylko ile więcej :) |
anetka | 24 lipca 2008, 10:45:48 |
|
no to trzymam kciuki, a który bank? |
|
wrrr | 24 lipca 2008, 10:47:53 |
|
Trzy banki jakieś nam proponowała ale nie pamiętam. Nie dziękuję za trzymanie kciuków :) |
|