Rohollah Balvardi Rohollah Balvardi

Ważne

Kochanie
Ślubne TODO ↕ (klik)
 
Wypad w górki
28 grudnia 2008 o 15:38:21
Święta we Wrocławiu minęły szybko i miło ale bez śniegu. Tak zapowiadali śnieg, że się chyba wystraszył i nie spadł. W pierwszy dzień świąt pojechaliśmy do naszego prawie skończonego domku, żeby wypróbować prezent od teściów tj. myjkę ciśnieniową Kercher. Po drodze mijaliśmy przepięknie oświetlone domy i wtedy stwierdziłam, że tylko śniegu brakuje. W drugi dzień świąt oglądaliśmy w telewizji widoki z zaśnieżonymi górami co zainspirowało męża do stwierdzenia "jedziemy jutro w góry". Pół dnia zajęło nam planowanie gdzie, jak i z kim. W końcu padło na Karpacz. Teściowie nie chcieli jechać, a moja siostra pracowała więc pojechaliśmy z koleżanką. Z emocji i planowania poszliśmy spać o 2 w nocy, a wstać musiałam o 6rano. Okazało się, że nie posiadam butów na śnieg powyżej kostki, więc przed 8rano byliśmy w tesco kupić mi coś nadającego się. Po 8 rano odebraliśmy koleżankę i ruszyliśmy w trasę. W Karpaczu zaparkowaliśmy auto na parkingu blisko wyciągu krzesełkowego i podreptaliśmy na wyciąg "Zbyszek", którym wjechaliśmy na Kopę. Z Kopy, nie jak wszyscy na Śnieżkę, udaliśmy się niebieskim szlakiem do Samotni. Największym błędem było czekanie ponad godzinę na herbatę w Samotni przez co nie zdążyliśmy już do Świątyni Wang i zeszliśmy krótszym szlakiem aby zdążyć przed ciemnością. Pogoda była słoneczna i prawie bezwietrzna, a śniegu mnóstwo. Z lekkim zmrokiem dotarliśmy do auta. Włączyliśmy nawiew w środku i zabraliśmy się za skrobanie z zewnątrz. Nikt z nas nie zauważył, że komputer włączył klimę co wykończyło akumulator. Jako miastowi oczywiście nie mieliśmy przy sobie kabli rozruchowych, a szukanie kogoś kto by nam pomógł zajęło koło dwóch godzin. W końcu przemiły pan mówiący całkiem dobrze po polsku, a posiadający auto na niemieckich blachach, pomógł nam odpalić. W związku z tym odpuściliśmy sobie zwiedzanie miasta i posiłek. Wróciliśmy do domu koło 22 i godzinę później już spaliśmy. Ponad 12h snu nie dało oczekiwanego uczucia wyspania. Za to mam straszne zakwasy od pasa w dół. Fotki już się ładują na naszą galerię :)
1 komentarz
 
Asuska
05 grudnia 2008 o 23:25:11
Kupiliśmy mi dziś Asuskę (dziewczynka, bo Asuska chłopca już mamy). W sumie mieliśmy tylko pooglądać laptopy z promocji w nowo otwartym mediaexpert w parku handlowym "Młyn", ale od rana czułam, że będę miała nowego laptopka:) Jakoś nie mam przekonania do hp ani toshiba, więc nic mi się nie podobało. W końcu trafiliśmy na Asusa z niezłymi parametrami i ślicznym designem. Niestety okazało się, że jest droższy i ma matrycę 17". Przekonał nas jednak najpierw dyskiem 500GB, procesorem Intel core 2 duo 2.0Ghz; 3GB ram, wspieraniem technologii wi-fi N(w nowym domu się przyda), niestety ma viste, ale ubuntu już się instaluje. Pan sprzedający dorzucił mi gratis torbę do niego, a ja kupiłam jeszcze pendriva sony 8GB za 69zł.
Tutajmożna znaleźć opis techniczny i zdjęcia.
4 komentarze
 
Rohollah Balvardi
Rohollah Balvardi