Rohollah Balvardi Rohollah Balvardi

Ważne

Kochanie
Ślubne TODO ↕ (klik)
 
nowe zabawki
24 sierpnia 2009 o 22:37:31
Ja mam super duży i super wygodny fotelik rattanowy i tylko stoliczek rattanowy muszę sobie dokupić żebym miała gdzie postawić kubek, a kochanie ma bajerancki ekranik żeby mógł grzebulić się w kodzie na laptopie i efekty widzieć na ekranie.
Dodaj komentarz
 
Wakacje
18 sierpnia 2009 o 14:32:24
I już wróciliśmy z naszych króciutkich wakacji nad morzem. Wystartowaliśmy w czwartek raniutko oboje najpierw do pracy. Mąż skończył pracę wcześniej i zatankowała auto oraz kupił obiad na drogę. Odebrał mnie z pracy po 15:00. Najgorsza tragedia to droga z Wrocławia do Trzebnicy gdzie końca korka nie było widać. Później już jakoś się jechało, chwilami nawet bardzo przyjemnie krajową "5" gładziutką i z pasem bocznym. Pod koniec drogi dopadł nas deszcz, a ostatnie 150km to same zakrętasy w lasach. Ostatni kawałek przypadł Remikowi, który dzielnie dał sobie rade. Na miejscu byliśmy po 1 w nocy. Pokój był wielkości naszej łazienki na parterze, ale daliśmy radę się zmieścić. W piątek wstaliśmy rano, bo miała być ładna pogoda. Zamiast słońca lało, więc poszliśmy zwiedzać Łebę w kurtkach przeciwdeszczowych. Oczywiście na plaży też byliśmy i nóżki zamoczyć trzeba było. Nikt się nie kąpał, bo woda masakrycznie zimna, a wiatr mocny. Po południu już się rozpogodziło i wylazło słonko. Zjedliśmy późny obiadek i wróciliśmy do pokoju. Wieczorem obejrzeliśmy film na kompie i po północy zalegliśmy na wąskiej wersalce. W sobotę pogoda też nie zachęcała do kąpieli, więc wybraliśmy się na słynne Ruchome Wydmy. Mąż był na nich jako dziecko i strasznie na nie ciągnął, więc ruszyliśmy. Miały nam zająć czas do obiadu... Moje kochanie zapomniało jednak ile trzeba na te wydmy zapitalać na piechotę:/ Z centrum wzięliśmy sobie busa "do wydm" po 5zł od osoby. Bus jednak jedzie tylko do granicy słowińskiego parku tj. 3km, co oczywiście okazało się dopiero po drodze. Później trzeba kupić bilet wstępu na teren parku po ok 5zł od osoby. A dalej to już 5,5km do wydm. Można wynająć sobie rower po 5zł od osoby lub pojechać meleksem za 15zł os osoby. W pracy codziennie robię więcej kilometrów, ale wyjątkowo nie miałam siły. Chyba zmiana klimatu mnie dopadła. Ledwo przeszłam 3,5km do wyrzutni rakiet(jakieś muzeum na trasie), a ostatnie 2,5km pokonałam marudząc. W końcu dotarliśmy do wydm, które wcale się nie ruszały! stały se w miejscu:p Postanowiliśmy dla urozmaicenia wracać plażą. Zeszliśmy jednak z trasy morskiej na szlak leśny, bo strasznie nam się chciało pić, a jedyny punkt gastronomiczny był przy wyrzutni rakiet. Ledwo żywa dotarłam do busa powrotnego. Zjedliśmy obiad koło 17 i poszliśmy kimać do pokoju. Wieczorem miały być atrakcje: jachty, koncert, odpust. Tylko koncert widzieliśmy jakiegoś pana w stylu zespołu Kombi, więc sobie darowaliśmy. Z browarkiem w dłoni zasiedliśmy na plaży. Był też pokaz sztucznych ogni nad miastem. Niedzielę spędziliśmy plackiem na plaży. Woda nadal zimna, więc za długo się nie moczyliśmy. Punktem kulminacyjnym miał być występ "Ani Mru Mru" o 22:00 w hotelu "Łeba". Dotarliśmy na niego wcześniej, aby zająć wygodne miejsca, a na portierni powiedzieli, że występ został odwołany i oddali nam pieniążki. Strasznie się zawiedliśmy! Ostatni dzień chcieliśmy spędzić na plaży, ale pogoda nie dopisała, więc wybraliśmy się na miasto. Koło 14:00 siedzieliśmy już w aucie gotowi do drogi powrotnej. Wstępnie mieliśmy wracać przez Sopot żeby wdepnąć na molo, ale odechciało nam się nadkładania 100km. Droga powrotna minęła całkiem szybko i w domku byliśmy dość wcześnie. Było fajnie, choć krótko. Zmiana klimatu na pewno się przydała, a kilka dni intensywnie razem było cudownych. Już czekam na kolejny wyjazd :p
1 komentarz
 
Rohollah Balvardi
Rohollah Balvardi